|
|
y nie tak? – zapytal Scrooge.olDuch kiwnal potakujaco glowa. Taka tylko otrzymal odpowiedz.olScrooge juz przywykl do obcowania z duchami; jednak w obecnosci tego milczacego widmaoldoznawal takiego strachub ze nogi sie pod nim chwialy. Nie mogl wiec podaza? za duchem.olZauwazywszy tob zjawa zatrzymala sieb jakby chcac mu da? przyjs? do rownowagi.olZmieszalo to Scrooge’a jeszcze bardziej.olZa kazdym razemb gdy wyczuwalb ze oczy widma przenikliwie wpatruja sie w niegobolprzejmowala go groza i dreszcze niewypowiedzianej trwogi. Pomimo wysilkowb nie mogl nicolrozrozni? pod ta czarna szata; widzial tylko wciaz wyciagnieta reke widma i niewyrazne zarysyoljego postaci.ol– Duchu przyszlosci – zawolal wreszcie – napelniasz mnie prz |