|
|
roza i dreszcze niewypowiedzianej trwogi. Pomimo wysilkowb nie mogl nicolrozrozni? pod ta czarna szata; widzial tylko wciaz wyciagnieta reke widma i niewyrazne zarysyoljego postaci.ol– Duchu przyszlosci – zawolal wreszcie – napelniasz mnie przerazeniemb jakiego nieoldoznawalem wobec twoich poprzednikow. Poniewaz wierzeb iz pragniesz mego dobra i szczerzeolpragne poprawi? sieb dziekuje ci juz z gory z calego serca i gotow jestem wszedzie is? za toba.olAle dlaczego nie przemawiasz do mnie?ol?adnej odpowiedzi. Reka ducha wciaz byla wyciagnieta wprost przed siebie.ol– Prowadz mnie zatem – rzekl Scro |